song lyrics / Tymi / Nie byłoby nas lyrics  | FRen Français

Nie byłoby nas lyrics

Performers TymiRoka

Nie byłoby nas song lyrics by Tymi official

Nie byłoby nas is a song in Polish

Próżno szukać w moim sercu gimnazjalnych miłości
Bo nie umie kochać kto nie zna żadnych wartości
Chwila która miała pozostawić trwały odcisk
Okazała się być jedną z tych ulotnych
Nie wiem gdzie byłbym gdybym dziś częściej grał w lotka
Może poleciałbym na Malediwy bezpowrotnie
Gdybym miał do dyspozycji większą forsę
Wydałbym wszystko by niektórych zatrzymać koło mnie
Nie byłbym sobą gdyby nie słowa rodziców
O tym by nie cofać się w życiu i zawsze mieć wybór
Ewidentnie cierpliwość to mój atrybut
Uczę się jej codzień także przez nadmiar krzyków
Nie skończę tam gdzie korowód narkołyków
Zmienia się w jadących karawanem przegranych typów
I nie zamierzam nauczać was o życiu
Bo każdy i tak mądrzeje dopiero na finiszu

Długo kuto w tej skale i gdyby nie dłuto tak trwałe
Finał nie byłby tak okazały
A ty możesz podziwiać efekt pracy
I nie narzekaj bo niemal nic za to nie płacisz

Długo kuto w tej skale i gdyby nie dłuto tak trwałe
Finał nie byłby tak okazały
A ty możesz podziwiać efekt pracy
I nie narzekaj bo niemal nic za to nie płacisz

Ej mogłem być zwykłym szarym dzieciakiem
Nie chodzić na wagary i być najlepszy w klasie
Stale zabiegać o ulotne sympatie
I robić coś dlatego tylko bo ktoś mi każe
Może miałbym rodzinę lub maturę w terminie
Więcej spokoju zamiast pierdolonych imprez
Ale robię to co kocham i szczerością nie tracę
To moja autobiografia a nie podanie o pracę
Każdy z błędów kształtował mój charakter
I nigdy nie spierdoliłem jak dostałem drugą szansę
Jestem wynikiem swoich porażek i zwycięstw
Obok siebie mam ludzi z których zdaniem się liczę
Od zawsze byłem typem z trudnym charakterem
I do dziś w tej kwestii raczej nie zmieniło się zbyt wiele
Obraliśmy swój szlak zostawić po sobie ślad
Idziemy w dobrą stronę choć drogi przed nami szmat

Długo kuto w tej skale i gdyby nie dłuto tak trwałe
Finał nie byłby tak okazały
A ty możesz podziwiać efekt pracy
I nie narzekaj bo niemal nic za to nie płacisz

Długo kuto w tej skale i gdyby nie dłuto tak trwałe
Finał nie byłby tak okazały
A ty możesz podziwiać efekt pracy
I nie narzekaj bo niemal nic za to nie płacisz

Jak zaczynałem znałeś tylko „Koniec żartów"
Ewentualnie SMOZ i Projektantów
Pierwszy WBS wpatrzony szczyl z widowni
Co później jako jedyny był trzy razy na podium
Wiem że jestem tym który poziom podniósł
I weź do tych gier słownych swych znajdź kody pionku
Zamknij pysk nie rób z siebie pajaca
Bo ja mam kaca a ty w bit nie trafiasz
Talent styl praca i wsparcie słuchacza
Nie byłoby mnie tu gdyby tamten wers był w roli wypełniacza
Od Alfabetic wyjazdów do Polic
Nagrywek w szafie na najtańszym mikrofonie
Przez audycję po bandzie bitwy w całym kraju
Uściski dłoni i respekt nie props z gadu gadu
Bez ryzyka Gierbe dołącza do składu
Nasza ekipa ma werwę i jeszcze wiele podkładów

Mijają lata jak wpadłem do Pjentaka
By nagrywać i bakać choć chyba bardziej bakać
Nagrałem pierwszy numer którego mogłem słuchać
Nie minęła chwila uważałem że to chujnia
Robiłem jak pojebany remixy spontany
Zdziwiłbyś się ile nie opuściło szuflady
Kilka lat temu Orzeu dał mi rady
I nie wiem czy widział we mnie talent czy miał taki kaprys
Bo nie powiem że miałem wtedy zadatki
Ale gówniarzom mogłem dać korki z determinacji
I pamiętam że kaleczyłem w chuj
Gdybym był kurduplem głowę bym schował pod stół
Ale że nigdy nie byłem głupim dzieckiem
Z wady bardzo szybko zrobiłem zaletę
Dla niektórych za szybko pluli nienawiścią
A dla mnie to dobre i przyśpieszyło progres
Gdy ty wyrabiałeś normę ja znów wypalałem torbę
Pisałem kolejną zwrotkę i rosła we mnie pewność
Walczyłem z legendą tego miasta na słowa
Mając tyle lat ile kurwa on rapował
I tak to wygrałem a za to wygrałem flaszkę
Potem skoczyłem w after i było dobrze jak zawsze
Jeden zaraża miłością inny woli chamstwem
Piona za każdą jazdę dopóki to własne
Nasze ustawki na cztery sześć za murkiem
Naturalne więc musiały w końcu umrzeć
Pamiętam z kim zaczynałem nawijać
Jeden do dzisiaj jest ziomem z drugim raczej nie trzymam
Z Roką zatrułem postęp przez tony toksyn
A i tak w tym pokoleniu niewielu jest na nas mocnych
Po jednej z bitew najlepszy raper w kraju
Rzucił do mnie „więcej nagrywek mniej freestyle'u"
Nie brałem wtedy tego na poważnie
Jak patrzę po czasie to wyszło to naturalnie
Tylko słabe bitwy nie mają w sobie ducha
Sporo im zawdzięczam i mało zarzucam
Poznałem mordy z którymi aż chce się bić
Za wygranie jednej z nich do tej płyty zrobię klip
A razem ze mną dorastał mój styl
I gdyby nie parę osób nie byłoby mnie tu dziś dzięki
Lyrics copyright : legal lyrics licensed by Lyricfind.
No unauthorized reproduction of lyric.

Comments for Nie byłoby nas lyrics

Name/Nickname
Comment
Copyright © 2004-2024 NET VADOR - All rights reserved. www.paroles-musique.com/eng/
Member login

Log in or create an account...

Forgot your password ?
OR
REGISTER
Select in the following order :
1| symbol at the bottom of the camera
2| symbol at the top of the thumbs up
3| symbol to the right of the bulb
grid grid grid
grid grid grid
grid grid grid